Obserwatorzy

piątek, 22 kwietnia 2011

Mypa - Cocoa - Shea Butter Body Cream

Dzisiaj przychodzę z pierwszą, ale zapewne nie ostatnią na tym blogu, recenzją masła do ciała. Masła do ciała są moimi ulubionymi kosmetykami, zaraz za lakierami do paznokci. Nie odczuwam jednak potrzeby posiadania ich aż w takiej ilości, jak lakierów;)


Masło to kupiłam już jakiś czas temu w Drogerii Natura. Wydaje mi się zresztą, że tylko tam jest marka Mypa dostępna, jednak mogę się mylić. Masło ma pojemność 100 ml. Kosztowało, z tego co pamiętam, coś około 10-12 zł.


Jak widać na zdjęciu powyżej mój egzemplarz już jest na wykończeniu. Zdanie o nim mam więc wyrobione już jakiś czas. Co więc o nim mogę powiedzieć.. Cóż, przyznam, że jak dla mnie, jego największym plusem jest zapach. Pachnie wprost nieziemsko. Znaczy: nieziemsko słodko. Zapach ten towarzyszy mi dłuuugi czas, jednak nie jest dla mnie męczący w żaden sposób. Sądzę jednak, że dla niektórych osób, jak na lato, zapach ten może być zbyt przytłaczający...
Z jego wydajnością jest kiepsko. Ma typowo maślaną konsystencję, topornie się rozprowadza, więc trzeba go dość sporo nabierać.
Jeśli zaś chodzi o same właściwości, to owszem, wg mnie nawilża świetnie. Pozostawia jednak po sobie taką tłustą warstewkę, która się utrzymuje do czasu, aż jej z siebie nie zmyjemy. Mnie ta tłusta powłoka właśnie, niesamowicie drażni. Właściwie w zimie jest to ok, zniosę to dzielnie, jednak w okresie wiosennym, czy letnim, jest to dla mnie niewybaczalne.

Czy kupię to masełko ponownie? Raczej nie. Są lepsze masła do ciała w tej cenie, o większej pojemności. Gdyby jednak trafiła się mi jakaś super-mega-hiper promocja na nie, to kto wie... Możliwe że skusiłabym się wtedy dla samego jego zapachu;)



Oddałam dziś w końcu aparat na gwarancję. Niestety wiąże się to z tym, że nie będę miała czym robić zdjęć przez najbliższe dwa-trzy tygodnie. Może uda mi się pożyczyć czasami aparat rodziców, jednak nie wiem co z tym będzie. Jeżeli jednak przez ten okres nie będą się pojawiać żadne notki na moim blogu, to nie martwcie się, powrócę ze zdwojoną siłą;)
Ze zdwojoną siłą zwłaszcza, że leci do mnie 5 nowych, cudownych lakierów, kremy BB i inne cuda, których już się doczekać nie mogę;)

6 komentarzy:

  1. też uwiebliam masła do ciała... jak narazie moim faworytem jest masło z Farmony Sweet Secret wanilia i indyjskie daktyle <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo lubię to:
    http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=36605
    niedługo napiszę coś o tym kremie/maśle :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja narazie jestem uzależniona od maseł the body shopu więc z chęcią poczytam o innych dobrych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @lidzia007: Kiedy ostatnio kupowałam masło to wahałam się właśnie nad nim a nad masłem Farmony z serii Tutti Frutti o zapachu cynamonu i karmelu. Padło na to drugie, bo mam już peeling z ich serii i pachnie niesamowicie. Samym masłem jednak nie jestem zachwycona i trochę żałuję że nie wzięłam jednak tego, które polecasz;/

    @Lady In Purplee: Ja niestety nie mam TBS w swoim mieście i nigdy nie próbowałam ich masełek, bo na allegro z przesyłką czasami wychodzą mało opłacalnie. Jednak w wakacje zamierzam się wybrać na spore zakupy właśnie do TBS.. No a jeśli otworzą ten sklep internetowy, to już w ogóle przepadnę:D

    OdpowiedzUsuń
  5. kiedyś byłam uzależniona od maseł/balsamów/mleczek do ciała.
    Odkąd urodziłam nie mam nawet czasu na używanie ich za często:(
    Nie zapycha Cię to masło?

    OdpowiedzUsuń
  6. @Agata Ma Nosa: Zapychać nie zapycha, jednak przez tą wartewkę którą zostawia i dość inetnsywny zapach, na lato się nie nadaje. Na szczęscie mam jeszcze inne masełka, ale z systematycznością w ich używaniu u mnie jest ciężko, więc raczej starczą mi na dłuuugi czas;)

    OdpowiedzUsuń