Obserwatorzy

piątek, 1 kwietnia 2011

NOTD: Essie - In Stitches

Jakoś tak się złożyło, że podczas składania zamówienia na Ebay'u, w którym przeważały lakier OPI, postanowiłam wypróbować lakiery marki Essie. Wiele dobrego się o nich naczytałam, więc czemu by nie. Byłam zdecydowana na kolor Island Hopping, jednak stwierdziłam, że tylko jeden Essie w paczce to za mało, więc dobrałam mu inny lakier Essie do towarzystwa;) Wybór padł, trochę bez przekonania, na In Stitches. Wtedy nie byłam jakoś nim zafascynowana, teraz jednak to się zmieniło. Spokojnie plasuje się w dziesiątce, a może nawet i piątce moich ulubionych kolorów.Koniec wstępu, przechodzę do sedna.





Buteleczka całkiem fajna. Poręczna, skromna (bez przesadnych udziwnień, których nie znoszę). Określiłabym ją też słowem "porządna", aczkolwiek niezbyt to pasuje do opisu butelki lakieru do paznokci;)
Pędzelek.. Cóż, jak dla mnie jest odrobinę za cienki. Jednak nie będę narzekać, bo bardzo dobrze mi się nim malowało.



Konsystencja mi odpowiada. Nie jest ani za gęsta, ani za rzadka, jednak potrzebowałam aż trzech warstw do zadowalającego mnie w pełni efektu.
Nie potrafiłam do końca uchwycić tego koloru na zdjęciach. Tutaj wpada widocznie w róż, jednak na mnie jest bardziej mocno przydymioną czerwienią z dodatkiem różu. Przyznam, że przy pierwszym malowaniu nim paznokci bardzo mnie to zdziwiło, bo patrząc na butelkę myślałam, że będzie to bardziej specyficzny róż, niż jakiegokolwiek rodzaju czerwień, zwłaszcza że dotychczas nie byłam fanką czerwieni. Czuję jednak, że już się to powoli zmienia

Nie zmienia się jednak to, że jestem zwolenniczką kremowych lakierów i tylko takie mam w "kolekcji". Póki co tylko takie;)
Wybaczcie mi też wygląd moich skórek i paznokci oraz niedociągnięcia w malowaniu. Postaram się poprawić, a ten blog będzie świetną motywacją ku temu.



Tak oto zaczęłam na poważnie prowadzić bloga...Oczywiście jak zawsze musiałam się rozpisać... Krótkie notki chyba nie będą moją specjalnością... Dlatego też ten blog jest tylko w jednym języku pisany. Może się to kiedyś zmieni...

2 komentarze:

  1. Ładny kolorek :)
    Witamy w blgoowym świecie :)
    Będę pierwszą obserwatorką ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, śliczny kolor. Chyba będe sobie musiała kupić coś tym stylu.

    OdpowiedzUsuń