Obserwatorzy

czwartek, 14 kwietnia 2011

NOTD: Jumpy nr 176

Chociaż Kreme de la Kremlin trzymał się jeszcze bardzo dobrze dziś na moich paznokciach, to jedna naszła mnie ochota na przetestowanie któregoś z lakierów Jumpy. Padło na nudziaka, czyli Jumpy o numerze 176.



Standardowo już, zacznę od buteleczki. Buteleczka jaka jest każdy widzi. Przede wszystkim jest prosta, bez miliona niepotrzebnych nadruków i zbędnych ozdób, a to sobie zawsze cenię. Jest też malutka, mieści zaledwie 5,5 ml, czego jednak ja nie uważam za wadę, ponieważ istnieje cień szansy, że zużyję ten lakier do końca, czego w przypadku wszystkich większych lakierów nie jestem aż taka pewna. Jedyne co mi się nie podoba  w opakowaniu jest nakrętka. Wydaje mi się strasznie licha, aczkolwiek może to tylko jakieś takie moje dziwne odczucie.
Jeśli zaś chodzi o pędzelek to, jak i sama butelka, jest bardzo malutki i dość wąski. Przypomina mi pędzelki OPI, które występują w ich miniaturkach. Niestety te wspomnienia nie są dobre, więc jak tylko zobaczyłam pędzelek, byłam przygotowana na najgorsze. Jednak nie było tak źle. Byłoby jednak jeszcze lepiej, gdyby lakier był troszkę rzadszy. Przy jego obecnej konsystencji ciężko mi było nabrać odpowiednią ilość lakieru na pędzelek i równomiernie rozprowadzić.


Kupując ten lakier, a mając go w domu patrząc na butelkę, byłam przekonana, że będzie to typowy nudziak. Obecnie, po wyjściu na zewnątrz, już tego taka pewna nie jestem. 
Na zdjęciu jest bardzo dobrze oddany kolor, który widziałam na swoich rękach, w pomieszczeniu, przez większość dnia. Nudziak, baaaardzo rozbielony jasny brązik. Powiem szczerze, że kolor ten mnie po prostu oczarował. Byłam zaskoczona tym, jak dobrze się prezentuje. Dlaczego więc już nie jestem taka pewna tego, czy lakier ma jednak kolor widoczny na zdjęciu? Cóż.. Na zewnątrz, gdy spojrzałam na swoje paznokcie, zobaczyłam, że wcale nie ma na nich idealnego nudziaka, tylko jest jasny, brudny róż z domieszką beżu. Byłam bardzo zaskoczona. Przecież to diametralna różnica w kolorach. Dlatego więc nie potrafię do końca poprawnie określić tego koloru.
Może akurat jutro wyjrzy słońce i przekonam się, jak lakier prezentuje się w pełnym słońcu. Dziś niebo było zachmurzone i cały czas padało, więc może to też zrobiło swoje.
Wspomnę jeszcze, że w świetle lampki, w momencie kiedy piszę tą notkę, moje paznokcie ponownie mają kolor baaaardzo rozbielonego jasnego brązu, aczkolwiek ciutkę ciemniejszego niż na zdjęciach.


Chociaż w mojej dziejszej notce znalazło się trochę słów krytyki i rzeczy, które mi się nie podobały, to jednak lakier ten gorąco polecam. Dlaczego? Przede wszystkim za cenę. Zapłaciłam za niego 3,30 zł. Jak za taką cenę to jest on naprawdę rewelacyjny.

3 komentarze:

  1. U Ciebie również Jumpy :D śliczny kolor!

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny kolorek, ja mam dwa Jumpy ale jeszcze ich nie testowałam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym Jumpy, a u mnie w mieście chociaż jest Vipera to ich nie ma :(

    OdpowiedzUsuń