Obserwatorzy

środa, 31 sierpnia 2011

Safari nr 8

Stało się: popadłam w istną czerwieniomanię. Zauważyłam że od jakiegoś czasu sięgam po czerwone lakiery nawet częściej niż po beże czy brązy. To stanowczo dowodzi tego, że obecnie u mnie trwa "sezon na czerwone". Okaże się na jak długo. Tymczasem przedstawiam kolejny lakier firmy Quiz Cosmetics, który, co nikogo dziwić nie powinno, jest oczywiście w "kolorze miłości";)


Po początkowych kłopotach z formułą niektórych lakierów Safari, te które obecnie testuję, zdecydowanie mi odpowiadają pod każdym względem. Łatwo się rozprowadzają, dobrze kryją, nie są zbyt gęste czy wodniste. Są takie w sam raz. Ten lakier oczywiście również taki jest. Mogłabym się jedynie przyczepić do tego, że nie schnie błyskawicznie, jednakże mieści się pod tym względem w normie. Na paznokciach nosiłam go 3 dni i przez ten czas był nietknięty, co przy mojej pracy uznaję za spory wyczyn.


Kolor tego lakieru to czysta czerwień, w której ja nie dostrzegam żadnych innych nut. Na pierwszym zdjęciu (przynajmniej na moim komputerze) wydaje się, że ta czerwień ma nutę pomarańczu, jednakże w tym wypadku wcale tak nie jest. Dlatego też zdjęcie drugie najlepiej obrazuje jego kolor. Wydaje mi się, że taka klasyczna czerwień przyda się w każdym lakierowym kuferku;)


PS. Wybaczcie słabą składnię tekstu, ale dziś byłam wyjątkowo zabiegana, więc mój mózg pada z wyczerpania i nie pracuje już na najwyższych obrotach;)

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Peeling solny Synesis

Dzisiaj przybywam z recenzją kosmetyku, który testuję już jakiś czas i który wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Oto i on. Peeling solny firmy Synesis.




Standardowo zacznę może od tego co o tymże kosmetyku pisze producent.
 
"Peeling Solny sprawia, że dłonie są gładkie i odżywione, a efekt ten utrzymuje się nawet do kilku dni.

Dwufazowy Peeling Solny "Piękne Dłonie" nie zawiera żadnych konserwantów ani barwników. Delikatnie i skutecznie złuszcza martwe komórki naskórka, powodując, że skóra dłoni staje się jedwabiście gładka.

Peeling Solny zapewnia nie tylko wyjątkowe wygładzenie dłoni, lecz także natłuszcza i uelastycznia skórę.
Zawiera bowiem szlachetne tłuszcze i witaminę E, utrzymującą odpowiedni poziom wilgoci skóry, dzięki czemu dłonie wyglądają młodo i są zadbane. Bogata w minerały sól zanurzona jest w olejkach drogocennych dla skóry. Dodatkowo Peeling Solny jest wzbogacony witaminą C,  rozpuszczoną w tłuszczach, która aktywizuje przemianę materii w komórkach i wspomaga produkcję naturalnego kolagenu.
"
źródło: Synesis

Wiem, że dla wielu z Was ważnym czynnikiem determinującym jakość produktu jest jego skład, tak więc oto i on: Sodium Chloride, Glycine Soya, Grapeseed Oil, Macadamia Oil, Isopropyl Palmitate, Ascorbyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Cannabis Sativa Seed Oil.

 *******

Właściwie to nie liczyłam na to, że ten peeling podbije moje serce, a jednak zostałam mile zaskoczona. Już pierwszym miłym akcentem było kunsztowne zapakowanie produktu (zobaczycie je  TU). Następnie mile zaskoczyła mnie taka ilość wszelakich olejków w składzie, co zresztą czuć, gdy się owego peelingu używa. Samo jego działanie jest świetne. Nie tylko bardzo dobrze ściera martwy naskórek (dzięki dużej ilości średniej wielkości drobinek)lecz także świetnie natłuszcza skórę, przez co nie musimy po jego użyciu właściwie stosować kremu na dłonie. Wydajność też jest jak najbardziej na plus - niewielka jego ilość wystarczy na peeling obu dłoni. Bardzo podoba mi się także opakowanie tego produktu, jest skromne, a zarazem przyciąga wzrok. Z pewnością zwróciłabym na nie uwagę w sklepie:)
Właściwie to w tym peelingu do gustu nie przypadła mi jedynie jego cena... 38 zł za 100 ml to jak dla mnie, trochę za dużo. Fakt, wystarcza on na dość długi czas, jednakże cena nie przekraczająca mojej "magicznej granicy" 30 zł byłaby o wiele bardziej znośna. Dlatego też polecam pamiętać o imieninowej oraz urodzinowej 25% zniżce w Synesis, dzięki której za ten produkt zapłacimy prawie 10 zł mniej.
Średnio podoba mi się też fakt, że trzeba się trochę namęczyć aby wymieszać ze sobą dwie warstwy tego peelingu. Jednak cóż... Dla takiego działania  zdecydowanie warto.



Peeling Solny "Piękne Dłonie" możecie zakupić przez internet na stronie http://www.synesis.pl/ oraz w sklepie stacjnoranym Synesis w Warszawie przy ulicy Wiktorskiej 65.



Serdecznie dziękuję po raz kolejny firmie Synesis za możliwość przetestowania ich produktu oraz pani Marii za wspaniały kontakt mailowy.


sobota, 27 sierpnia 2011

Safari nr 108

Te upały  mnie wykańczają. Po prostu nie mam na nic siły.. A na basen nawet nie mam kiedy iść. Eh... Zdecydowanie temperatura w okolicach 25°C jest moją górną granicą z zakresu tolerancji temperatur.... Jednak przechodząc do sedna.. Dzisiaj przedstawiam Wam lakier, który według mnie z latem niewiele ma wspólnego...





Jak widać na zdjęciach ten lakier, wyjątkowo, ma naklejkę z numerem mu przyporządkowanym. Według mnie to dobre rozwiązanie, gdyż napisy wydrukowane na butelkach niestety szybko się ścierają... Przyznam szczerze, e jest to mój pierwszy czarny lakier i spodziewałam się najgorszego... Dlatego też bardzo mnie zdziwiło, gdy Magdalena w komentarzu napisała mi, że ten lakier jest u niej jednowarstowcem. Szczerze - wydawało mi się to nierealne. O jakże się myliłam. Faktycznie, lakier ten daje nam piękną, błyszczącą głęboką czerń bez prześwitów już po pierwszej warstwie. W dodatku ma odpowiednią konsystencję i szybko wysycha. Wręcz małe cudeńko.




Cóż mogę napisać o tym kolorze? Niewiele. Jest to po prostu czysta czerń, w której ja nie dostrzegam żadnych innych barw. Nie jestem do końca do tego koloru przekonana, gdyż nigdy czerni na paznokciach nie nosiłam, jednak myślę, że dla takiego lakieru zawsze się znajdzie jakieś zastosowanie. Fankom czerni w każdym razie zdecydowanie polecam:)




Na koniec podzielę się z Wami piosenką, której aktualnie słucham na okrągło i którą pokochałam od pierwszej usłyszanej nuty. W dodatku bardzo dobrze wpisuje się ona w mroczny klimat czerni wszelakich;)




Ach, no i modliszka jest niesamowita;)

czwartek, 25 sierpnia 2011

Nowa współpraca



Śpieszę się z Wami podzielić radosną nowiną. Nawiązałam nową współpracę - tym razem z firmą Hean. Wczoraj dotarła do mnie paczuszka, której zawartość bardzo mnie ucieszyła. Jestem bardzo ciekawa jak kosmetyki tejże firmy będą się w moim wypadku sprawować, gdyż dotychczas słyszałam o nich same superlatywy. Wiadomo, jak zawsze najbardziej zaintrygowana jestem lakierami do paznokci oraz, o dziwo, cieniami do powiek. Testy rozpocznę już wkrótce i na bieżąco będę Was informować o ich wynikach:)

A teraz pochwalę się zawartością paczki:


  • błyszczyk Colour Obsession - 41 Delicate Mousse
  • błyszczyk Colour Obsession - 46 Fantasy Rose
  • limetkowy lakier nr 495
  • czerwony lakier nr 453
  • wypiekany cień do powiek nr 282 Sparkle Night
  • wypiekany cień do powiek nr 284 Turquise

Czego z tejże paczki jesteście najbardziej ciekawe?:)


****
Na koniec pragnę Was zachęcić do odwiedzenia strony http://centaurus.org.pl/, gdzie trzy konie czekają na ratunek. Pamiętajcie: każdy grosz w tym wypadku jest na wagę złota.

środa, 24 sierpnia 2011

Safari nr 101

Dziś przedstawiam kolejny lakier, który otrzymałam do testów od firmy Quiz Cosmetics. Jest to zdecydowanie mój "numer jeden" jeśli chodzi o wszystkie lakiery z serii Safari...


Tak jak w przypadku poprzedniego lakieru z serii Safari, którego opisywałam, tak i tutaj nie mam się zbytnio do czego przyczepić pod względem "komfortu użytkowania". Ma odpowiednią konsystencję, nie tworzy smug, kryje całkowicie po dwóch warstwach, schnie w normalnym, przeciętnym czasie. Spisuje się więc znakomicie.



Muszę przyznać, że ten kolor mnie urzekł. Jest cudowny i chociaż myślałam, że mam już kilka lakierów w podobnych barwach, to jednak nie przypomina mi żadnego lakieru, który mam w swojej kolekcji. Ciężko mi opisać ten kolor. To coś między zielenią a niebieskim. Myślę, że odcień tego lakieru wpisywałby się w szeroko pojęte hasło "mięta";) Dla mnie jednak jest to bardziej kolor morski, gdyż kojarzy mi się z pięknymi, krystalicznie czystymi wodami oceanów, okalającymi jakąś rajską wyspę. Ach, idzie się rozmarzyć...:)


Postanowiłam też na jednym paznokciu przetestować lakier China Glaze - Atlantis i muszę przyznać, że efekt mnie powalił. Według mnie to idealne połączenie,a Atlantis jest świetnym akcentem, który może urozmaicić codzienny, monotonny manicure. Oczywiście pełne możliwości Atlantisa (a wierzcie mi, w pełnym słońcu jest zachwycający) pokażę w odpowiednim dla niego czasie:)

niedziela, 21 sierpnia 2011

Essie - Glamour Purse

Zaczynam coraz bardziej lubić lakiery Essie. Ten lakier zdecydowanie uplasował się w gronie moich ulubieńców.



Lakier ten jest już w nowej buteleczce i ma nie 15 ml, a 13,5ml. Poza tym wszystko pozostało bez zmian. Pędzelkiem Essie naprawdę dobrze mi się operuje, lakier szybko schnie, a kolor jest z kategorii "moich odcieni";) Już dwie warstwy wystarczą do świetnego krycia, co mnie zaskoczyło, bo byłam przygotowana na to, że jak w poprzednich moich Essiakach, będę potrzebować do tego aż trzech warstw. A tu takie miłe zaskoczenie. Jedynym jego minusem, który dostrzegam jest jego cena i dostępność. Swój egzemplarz zakupiłam, jak zawsze, na Ebay'u za ok. 25 zł. Pewnie wkrótce pojawi się też na Allegro, jednak podejrzewam, że wtedy jego cena wraz z przesyłką będzie wynosić koło 40 zł....



Jego prawdziwy kolor wierniej oddaje pierwsze zdjęcie. Według mnie to taki chłodny odcień brązu, w którym momentami widoczne są szare tony. Takie kolory zdecydowanie należą do moich ulubieńców i świetnie się czuję mając je na paznokciach. Szkoda tylko, że już powoli kończą mi się możliwości kupowania tego typu lakierów, bez ryzyka zdublowania koloru...

sobota, 20 sierpnia 2011

Lakierowy haul Ebay'owy

Dzisiaj mało gadaniny, kilka zdjęć. Oto moje Ebayowe zakupy lakierowe.

Essie: Jazz, Glamour Purse, Very Structured

China Glaze: Recycle, Street Chic, City Siren, Atlantis

OPI Mermaid's Tears i Poshe Topcoat

Zdjęć Glamour Purse możecie się spodziewać jeszcze dzisiaj. Innych nie miałam okazji zbytnio testować... Stąd też moje pytanie: czy coś Wam wpadło w oko i chcecie w pierwszej kolejności zobaczyć na paznokciach?:)

czwartek, 18 sierpnia 2011

Safari nr 102

Oto przedstawiam lakier, którym jestem w pełni zachwycona. Uwielbiam go, chociaż taki rodzaj błękitu nie jest do końca "mój".






Nie mam się co rozpisywać. Ten lakier odpowiada mi pod każdym względem. Konsystencja jest wprost idealna, krycie przy dwóch warstwach również. Nie mam się czego przyczepić.



Safari nr 102 to jasny błękit. Nie jest jednak jakiś zbytnio rozbielony. To po prostu piękny lakier w kolorze nieba, o. Najwierniej kolory są oddane na drugim zdjęciu. Z tego lakieru się niesamowicie cieszę, gdyż pewnie sama nie zwróciłabym na niego uwagi.. A byłaby to wielka strata, bo kolor jest cudny.


PS1. Jeśli macie gdzieś w pobliżu drogerię Rossmann, w której zlikwidowano szafę Essence, to lećcie czym prędzej sprawdzić czy na jej miejscu nie ma koszyczków z produktami tejże firmy w świetnych cenach. Mi udało się dziś właśnie trafić na owe koszyczki i dzięki temu zakupiłam szminkę w odcieniu All About Cupcakes oraz błyszczyk Stay With Me w odcieniu Trendsetter. Każdy produkt kosztował mnie dokładnie 3,99 zł, co według mnie jest ofertą, z której aż grzech nie skorzystać;)

PS2. Postanowiłam zrobić spis moich wszystkich lakierów i umieścić nazwy ich wszystkich w odpowiedniej zakładce na blogu. Wydaje mi się to fajnym rozwiązaniem, dzięki któremu będę wiedziała, który lakier mam w pierwszej kolejności zrecenzować, gdyż cieszy się np. dużym zainteresowaniem. Dajcie znać jakie macie zdanie na ten temat:)
Zdradzę Wam także, że aktualnie jestem w lakierowym niebie, gdyż dotarły do mnie długo wyczekiwane dwa lakiery Essie z ich najnowszej kolekcji - Carry On. Dodatkowo w tym tygodniu listonosz przyniósł mi także dwa nowe kolory China Glaze, także z ich najnowszej kolekcji - Metro. Wiecie już więc, co w pierwszej kolejności się pojawi na blogu;)

niedziela, 14 sierpnia 2011

Haul Essence Ballerina Backstage + Catrice Out of Space

Muszę przyznać, że bardzo lubię wszelakie limitowanki. Jakoś fakt, że kosmetyk będzie dostępny w sprzedaży tylko przez krótki okres czasu, a potem już praktycznie nie do dostania gdziekolwiek, sprawia że chętniej się zdecyduję na zakup. Natomiast gdy coś jest dostępne w stałej ofercie często dość długo się nad tym waham i chodzę wokół danej rzeczy dość długi czas, a decyzję o zakupie przeciągam miesiącami. Zdecydowanie lubię szybkie, przemyślane bądź nie, zakupy, których przeważnie dokonuję gdy do sklepów wchodzi jakaś limitowanka.

O ile na Bondi Beach nie czekałam w ogóle, o tyle bardzo liczyłam na 50's Girls Reloaded. Niestety limitowanka ta do mojego miasta nie dotarła, a szkoda, bo byłam bardzo ciekawa zwłaszcza szminek.
Pocieszyłam mnie jednak limitowanka Ballerina Backstage, którą zastałam wczoraj nietkniętą w Drogerii Naturze. Skusiłam się na róż w musie 01 Prima Ballerina (11,99 zł), biały/beżowy cień w musie 01 Dance The Swan Lake (9,99 zł) oraz koralowy lakier 03 On Your Gracile Tiptoe (6,99 zł). Dodatkowo zauważyłam, że jest już też u mnie dostępna limitowanka Catrice Out Of Space. Z niej jednak nic zbytnio nie wpadło mi w oko i skusiłam się tylko na dwustronny pędzelek do żelowych eyelinerów (9,99 zł).


Moje pierwsze wrażenia są na tyle pozytywne, że myślę jeszcze nad zakupem miedzianego cienia oraz fioletowego lakieru. Różu natomiast nie polecam osobom o ciemniejszej karnacji, gdyż na mnie, chociaż jestem blada, już ledwo go widać.


PS. Czy Wy także jesteście limitkowymi "świrami"? :)

sobota, 13 sierpnia 2011

Safari nr 15

O tym lakierze będzie bardzo krótko, gdyż jest kompletnie nie w moim guście.

Po raz kolejny nie zrobiłam zdjęcia numeru lakieru, jak mam w zwyczaju, gdyż błyskawicznie numer ten się starł.
Konsystencja: Wspaniała. Nie jest ani za wodnisty, ani zbyt gęsty. Jest idealny. Nakładało się go wprost bajecznie.
Krycie: Dwie warstwy dają zadowalające krycie, jednak momentami widoczne są ślady ruchów pędzelka.
Schnięcie: Błyskawiczne. Jeden z szybciej wysychających lakierów w mojej kolekcji.



Jak już wspominałam na tym blogu kilka razy - jestem wielką fanką lakierów o kremowym wykończeniu. Na palcach jednej ręki jestem w stanie zliczyć lakiery o innym wykończeniu, które posiadam w swojej kolekcji. Niestety z tego też powodu ten kolor kompletnie nie przypadł mi do gustu. Jak widać na zdjęciach to ciemny róż o metalicznym wykończeniu. Szczerze mówiąc nie wiem jak się takie wykończenie nazywa fachowo, więc jeśli któraś z Was wie to proszę o uświadomienie:)
PS. Bardzo Was przepraszam za to, że aktualnie rzadko odpisuję na komentarze oraz rzadko komentuję Wasze blogi - kiedy wracam do domu po pracy jestem tak zmęczona, że nie mam na nic siły i myślę głównie o jedzeniu lub spaniu;) W dodatku pogoda nas nie rozpieszcza i myślę, że ona też jest współwinna mojemu samopoczuciu... Jednakże wiedzcie, że Wasze poczynania na blogach śledzę na bieżąco oraz  że czytam wszystkie komentarze, za które Wam zresztą serdecznie dziękuję:*

wtorek, 9 sierpnia 2011

Safari nr 104

Oto trzeci lakier Safari, który wybrałam do recenzji. Po raz kolejny odsyłam do pierwszego posta w którym dzieliłam się moimi uwagami co do pewnych niezmiennych w całej tej lakierowej kolekcji czynników (KLIK)


Niestety nie byłam w stanie zrobić zdjęcia numerku tego lakieru, gdyż już on się starł. Dobrze więc, że od razu gdy paczkę dostałam, zapobiegawczo spisałam sobie numery wszystkich lakierów:)
Konsystencja: Lakier jest strasznie gęsty. Przyznaję, że jego nakładanie nie było super przyjemne, jednak nie tworzy smug i dość równomiernie się pomimo tego rozprowadza, więc jestem mu w stanie to wybaczyć;)
Krycie: Dwie warstwy wystarczają w zupełności.
Schnięcie: Nie odstaje pod tym względem od innych lakierów - kilka minut i wysycha na amen.


Różowych lakierów do paznokci w mojej kolekcji było dotychczas tyle, co kot napłakał, bo uważałam, że róże nie pasują mi kompletnie. Powoli się jednak do nich przekonuję. Ten lakier to dość mocny róż, który w zestawieniu z niewłaściwymi dodatkami i ubraniami może wyglądać kiczowato. Według mnie to kolor na który trzeba uważać,  bo łatwo można  przesadzić. Jednak mi bardzo przypadł do gustu (o dziwo!) i lubię nosić go po prostu do czarnego topu i jeansów, bo według mnie w tak prostym zestawieniu prezentuje się najkorzystniej:)
 

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Safari nr 22

Kolejny lakier Safari zostaje poddany dokładnej ocenie. Pominę punkty dotyczące lakierów Safari, które pozostają niezmienne, czyli wygląd butelki (może dodam jeszcze, że strasznie szybko ścierają się numery kolorów z butelek), wygląd pędzelka, cenę oraz dostępność. Jeśli jednak chciałybyście sobie przypomnieć co mam na ten temat do powiedzenia  kliknijcie tutaj.. Tak więc przechodząc do sedna...



Konsystencja: Świetna, ani za gęta ani za wodnista. Lakier się bardzo dobrze rozprowadza na płytce paznokcia.
Krycie: Dwie warstwy są wystarczające.
Schnięcie: Bez zarzutów, wysycha w normalnym, przeciętnym czasie kilku minut.
Ten lakier z racji tego, że kolor mi bardzo przypadł do gustu nosiłam na paznokciach kilka dni, a mianowicie trzy. Przez ten czas starł się troszkę na końcówkach i w jednym miejscu lekko odprysnął. Według mnie nie jest to zły wynik.



Z tego lakieru bardzo się ucieszyłam, gdyż kolor niesamowicie mi się podoba. To taki fiolet z dość dużą dozą różu. Taka purpura, a powołując się na wikipedię, to nawet coś w stylu psychodelicznej purpury;) (KLIK!). Wydaje mi się, że kolor ten będzie o ton, dwa jaśniejszy od lakieru Revlona - Passion Fruit. Jednak oczywiście, o ja głupia, zapomniałam zrobić porównanie. Jednak przy recenzji tego właśnie Revlona postaram się to niedopatrzenie naprawić:)

sobota, 6 sierpnia 2011

Neonowy pomarańcz od Safari

Dziś zaczynam serię recenzji lakierów do paznokci, które otrzymałam od firmy Quiz do przetestowania. Na pierwszy ogień idzie kolor, który zdecydowanie wybijał się na tle całej paczki, wręcz raził w oczy. Mowa oczywiście o neonowym pomarańczu...


Buteleczka: Całkiem zgrabna, jednak jako że nie znoszę zwierzęcych motywów, to nakrętka mi się kompletnie nie podoba i wolałabym, żeby była po prostu czarna. Jednak rozumiem, że nawiązanie do nazwy serii musi być;) Mieści 12 ml.
Pędzelek:Normalnych rozmiarów, ani nie za wąski, ani nie za gruby. Równo przycięty.
Konsystencja: Lakier jest dość wodnisty, jednak nie wylewa się na skórki.
Krycie: Do całkowitego krycia potrzebne są dwie warstwy.
Schnięcie: Przeciętne, jednak jak wysycha to już na amen, że nic nie jest w stanie go ruszyć.
Cena: około 3 zł.
Dostępność: Póki co kiepska. W moim mieście się z nimi nie spotkałam wcale. W innych miastach są, ale też czasami ciężko jest je trafić. Jednak, nie oszukujmy się, z lakierami marek, które nie występują w sieciówkowych drogeriach, zawsze napotyka się problem tego typu. Wkrótce jednak z dostępnością tego lakieru problemu może już nie być, gdyż firma planuje otworzenie sklepu internetowego, co mnie osobiście bardzo cieszy.



Ten lakier Safari to po prostu neonowy pomarańcz. Niesamowicie rzuca się w oczy. W dodatku zauważyłam że nie jest stricte błyszczący, a odrobinę satynowy. Nie wiem do końca jak to opisać, ale mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi;) Muszę przyznać, że kolor mi się podoba. Po raz kolejny, podoba mi się, ale na kimś, nie na sobie. Zdecydowanie neonowe kolory nie są dla mnie, jednakże cieszę się, że akurat taki odcień otrzymałam, ponieważ zawsze się przyda, gdy najdzie mnie ochota na bardziej szalony kolor paznokci niż zazwyczaj:)

środa, 3 sierpnia 2011

Farfallebelle rozdaje po raz kolejny!

Już jakiś czas myślałam o tym rozdaniu, jednak skompletowanie nagród trochę czasu mi zajęło. Jednak dziś nadszedł dzień, gdy prawie wszystkie fanty(a czemu prawie to przeczytacie później;)) są już u mnie w domu. W rozdaniu postawiłam na marki, które lubię i cenię, a do których wiem, że wiele z Was ma utrudniony dostęp . Mam nadzieję, że nagrody przypadną Wam do gustu:)


Oto co dla Was przygotowałam:

  •  Nail Tek Foundation II
  • OPI - You Don't Know Jacques!
  • China Glaze - Ruby Pumps
  • Sally Hansen - Gray by Gray
  • Essie - Angora Cardi
  • Seche Vite Dry Fast Top Coat
  • Virtual - City Gray
  • szminka Nyx - Eros
  • zestaw z serii I Love o zapachu limonki w skład którego wchodzą: balsam do ciała (75 ml), żel pod prysznic (100 ml) oraz błyszczyk do ust
  • paletka Sleek Au Naturel (na zdjęciu widoczna jest moja własna paletka Sleek, gdyż Au Naturel ma wejść do sprzedaży dopiero początkiem września)
 Wszystkie nagrody oczywiście są nowe i nieużywane. Bez jakichkolwiek wad.


Warunkiem koniecznym do wzięcia udziału w tym rozdaniu jest bycie moim obserwatorem oraz podanie w komentarzu nicku pod jakim mnie obserwujesz oraz maila. Dodatkowe losy można zdobyć za:
  • notkę o moim rozdaniu (+1 los) - w komentarzu zamieść link do notki
  • dodanie mnie do blogrolla (+1 los) - w komentarzu zamieść link do bloga
  • polubienie mnie na Facebooku (+2 losy) - w komentarzu podaj swoje imię oraz pierwszą literę nazwiska
Oprócz tego ponownie osoby, które kojarzę z komentarzy w dowód mojej wdzięczności dostają automatycznie dodatkowy los.


Wszystkie informacje, tj. nick pod jakim mnie obserwujecie i adres mailowy oraz fakultatywnie link do notki o rozdaniu oraz swojego bloga, czy dane facebookowe podajcie w jednym komentarzu pod tą notką.
Z uwagi na wagę przesyłki nagrodę wysyłam tylko na teren Polski.



Rozdanie trwa do 4 września do godziny 14:00.


Powodzenia!:)


PS. Paletka Sleek Au Naturel ma być dostępna w sprzedaży od początku września, więc gdy tylko się pojawi od razu ją zakupię. Jednakże może zdarzyć się sytuacja, że wystąpi jakiś poślizg... Wtedy zwycięzca rozdania sam zdecyduje czy chce czekać na Au Naturel, czy może jest zainteresowany inną dostępną paletką marki Sleek. Mam nadzieję, że takie rozwiązanie Wam odpowiada:)