Obserwatorzy

czwartek, 12 stycznia 2012

Moje zbiory: kremy do rąk.

Postanowiłam zapoczątkować na blogu nową serię pt. "moje zbiory". Będzie o kosmetykach, których mam dużo i których zrecenzowanie pojedynczo zajęłoby zbyt dużo czasu. Toteż będzie o nich zbiorcza recenzja. Przy okazji będzie to pewnego rodzaju terapia dla mnie, która (miejmy nadzieję) powstrzyma mnie przed kupnem kolejnego, entego już kremu do rąk/błyszczyka/szminki/balsamu do ust/balsamu do ciała/itd. Lakiery oczywiście to zupełnie inna bajka, więc o nich tego rodzaju postu tu nie uświadczycie. Tak więc zaczynamy. Dziś na tapetę idą kremy do rąk.


 1. Nubian Heritage, Raw Shea Butter Hand Cream - krem w dużej, bo aż 118 ml tubce ze znakomitym składem, bez parabenów, z samymi naturalnymi składnikami (skład znajdziecie na dole strony tutaj). Bardzo ładnie pachnie, chociaż ciężko mi jest przyrównać jego zapach do czegokolwiek. Ma bardzo fajną, lekko maślaną konsystencję. Szybko się wchłania oraz dobrze nawilża. Jego, jak dla mnie, jedynym minusem jest fakt, że w Polsce jest niedostępny. Swój egzemplarz kupiłam na iherb.com za około 7 dolarów.
2. Nubian Heritage, African Black Soap Hand Cream - ten krem leży w zapasach, gdyż najpierw chcę wykończyć jego pobratymca. Tak jak poprzednik kupiony jest on na iherb.com za 7 dolarów. 
3. The Secret Soap Store, Krem do rąk 20% masła shea, Pomarańcza - kolejny krem w dość dużej, bo aż 70 ml, ładnej tubce, stylizowanej na metalową. Kupiłam go w promocji z innym kremem do rąk tej samej firmy za bodajże 20 zł. Nie zawiera parabenów, silikonów oraz innych substancji, których wystrzega się coraz więcej osób. Ma bardzo fajny, pomarańczowy, cukierkowy zapach. Jest gęsty i dość tłusty, przez co dłużej się wchłania. Mi to jednak nie przeszkadza, gdyż jest to krem, który pełni u mnie "nocną wartę". Jeśli chodzi o nawilżenie to po dość dłużej dawce zaaplikowanej na noc, rano mam gładkie i miękkie dłonie, które wciąż pachną pomarańczami. Jednak na dzień, do torebki, go nie polecam...
4.  The Body Shop, Candied Ginger Hand Cream - mała, bo 30 ml, wzorzysta tubka. Cena regularna kremu to 15 zł,  jednak mi udało się go kupić w promocji za 8 zł. Tutaj skład już nie jest taki super, chociaż ja tam specem od składów nie jestem....Ma cudowny korzenny zapach, jak zresztą cała seria. Krem ten jest dość gęsty, jednak, o dziwo, szybko się wchłania. Spektakularnych właściwości nawilżających nie zauważyłam, jednak bardzo miło się po niego sięga w ciągu dnia.
5. The Body Shop, Spiced Vanilla Hand Cream - nie różni się od poprzednika niczym, za wyjątkiem zapachu. W tym wypadku aromat wanilii wydaje mi się trochę mdły, jednak jest on dość subtelny i mi nie przeszkadza.
6. L'Occitane, Cocoa Flower Hand Cream - najdroższy ze wszystkich moich kremów, gdyż mała 30 ml tubka, kosztuje aż 29 zł. Swój egzemplarz nabyłam dzięki akcji L'Occitane oraz Zwierciadła i nie kosztował mnie ani grosza. Zamknięty w ładnej małej tubce, z nieporęczną nakrętką, którą bardzo łatwo zgubić. Masło Shea ma na wysokim, bo na drugim miejscu w składzie. Bardzo ładnie pachnie, tak troszkę kwiatowo. Ma dość zbitą i gęstą konstystencję, jednak szybko się wchłania i przede wszystkim bardzo dobrze nawilża. Nie jestem jednak do końca przekonana co do jego ceny, gdyż wydaje mi się zbytnio wygórowana....
7. L'Occitane, Shea Butter Hand Cream - tego kultowego wręcz kremu mam łącznie 70 ml, gdyż mam aż dwie tubki po 30 ml (29 zł) oraz jedną miniaturkę mającą 10 ml. Na razie leżą w zapasach, jednak domyślam się, że właściwości będą mieć takie same, jak krem L'Occitane z limitowanej edycji. Różnią się jednak zapachem, który w tej wersji jest dość delikatny i subtelny, co mi bardziej odpowiada.


Tak na koniec sobie myślę, że gdybym miała wybrać swój ulubiony krem do rąk byłoby mi ciężko, gdyż właściwie wszystkie lubię. Dla mnie każdy jest wystarczający, gdyż nie mam jakiegoś wielkiego problemu z przesuszonymi dłońmi. Jednak gdybym miała wybrać faworytów to na podium ustawiłabym ex equo Nubian Heritage oraz L'Occitane... Chociaż może jednak Nubian Heritage ustawiłabym ciut wyżej ze względu na cenę, zwłaszcza w stosunku do pojemności...


Macie jakieś ulubione kremy do rąk? Jeśli tak, podzielcie się opinią, chętnie kiedyś przetestuję:)

27 komentarzy:

  1. Ciekawy pomysł na posty :) Czekam na kolejne!

    OdpowiedzUsuń
  2. nono bogata kolekcja i to nie z dolno-półkowych :) zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja do pewnego momentu nie rozumiałam fenomenu kremów L'occitane, aż do teraz, kupiłam mały zestaw z masłem shea i ten krem naprawde jest świetny, no , ale ma zaporową cenę. Lubie jeszcze kremy YR i Dr. Scheller i Aldo Vandini :)

    OdpowiedzUsuń
  4. definitywnie The Secret Soap Store to też dla mnie najlepszy kremik na noc no i ten zapach. mam też wersję zielona herbata

    OdpowiedzUsuń
  5. Czuję się zachęcona do kupna Nubian Heritage :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Eeee tam! Kremów do rąk i balsamów do ust akurat nigdy za dużo! Ja lubię mieć po jednym w każdej torebce, a balsamy to i po kieszeniach chowam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. no piekna kolekcja ja jakos nie lubie uzywac zbyt czesto kremow do rak taka dziwna jestem ;]

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam kremy do rąk i też coraz częściej myślę o takich zbiorczych postach :) Mam The Secret Soap Stor i bardzo lubię, reszty, niestety nie znam

    OdpowiedzUsuń
  9. mam sporo kremow do rak jednak zaden nie dziala tak jak skoncentrowana neutrogena.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem zakochana w pomarańczowym kremie The Secret Soap Store :) i noszę w torebce! Używam w ciągu dnia. Nie mam jakiegoś wielkiego przesuszu na dłoniach, a mimo to krem wchłania się dość szybko. No i ten zapach :)))

    Czuję się skuszona na kremy Nubian... ech.

    Cykl zapowiada się interesująco, ale mam jedną sugestię - wrzucaj do zbiorczej recenzji tylko te produkty, które już testowałaś. Porównanie byłoby lepsze, gdybyś na temat każdego z nich mogła powiedzieć coś przemyślanego, zamiast przedstawiać domysły :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja uwielbiam kremy do rąk ale nie kupuje ich dużo tylko jak się kończą , można recenzje zobaczyć różnych mnie na blogu w starszych notkach :)zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam żadnego z tych kremów. Kusisz tymi Nubianami :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim ulubieńcem jest ten z The Secret Soap Store :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze nie miałam żadnego z nich i naprawdę mnie zaciekawiły ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dużo ich masz. ;d
    Ja mam jeden, który kupuje cały czas. ;P

    +Zapraszam do mnie
    the-fashion-and-you.bolgspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Dużo ich :)

    Zapraszam do siebie na konkurs ...

    http://www.rockglamfashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Mój najulubieńszy to "Niewidzialne Rękawiczki" Eveline

    OdpowiedzUsuń
  18. Sporo kremów pokazałaś, a ja żadnego z nich nie testowałam :P
    Moim ulubieńcem jest rozgrzewający krem do rąk z czterech pór roku.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja najbardziej lubię wysmarować się olejkiem z alterry kiedy jestem w domu i mogę mieć na chwilę tłuste ręce, a w ciągu dnia mam krem z neutrogeny. Z Twojej kolekcji podoba mi się szczególnie ten korzenny z TBS. Uwielbiam takie orientalne zapachy.

    OdpowiedzUsuń
  20. sporo ich masz, żadnego nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ehh mam wiele kremów do rąk, po całym domu się walają, ale i tak zapominam o używaniu ;/

    OdpowiedzUsuń
  22. Kochane, wielkie dzięki za podanie swoich ulubieńcow:) Być może na któryś kiedyś się skuszę, chociaż obecne zapasy nieprędko wykończę;)

    @Viollet: Dzięki wielkie za radę. Tak też zrobię następnym razem:)

    OdpowiedzUsuń
  23. ale orientale :D u mnie to same ziaje, garniery i inne zwykłe drogeryjne marki :)

    OdpowiedzUsuń
  24. wow, dużo tych kremów:) ja mam tylko dwa:P

    OdpowiedzUsuń
  25. sporo tych kremów, ja mam tylko 2:)
    zapraszam do siebie i do obserwacji jeśli masz ochotę

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja mam o zapachu Passiflory i niestedty na moją super suchą skórę niestety nie działa... z resztą przymierzam się do recenzji. Može powinnam wypróbować ten pomarańczowy :)

    OdpowiedzUsuń