Obserwatorzy

czwartek, 12 stycznia 2012

Zakupy z The Body Shopu

Nawet nie wiecie jak się cieszę, że mam właściwie na codzień mam dostęp do sklepu The Body Shop... Cieszy mnie to niezmiernie, bo bardzo polubiłam kosmetyki z owego sklepu, jednakże w samym sklepie przebywać nie lubię. Dlaczego? Ano dlatego, że od razu gdy wchodzę jestem atakowana pytaniem "Czy mogę jakoś Pani pomóc?". Jak zawsze w takich sytuacjach, odpowiadam "Nie, dziękuję.", gdyż właściwie nigdy podczas zakupów pomocy nie potrzebuję. Normalnie, w większości sklepów, sprzedawczynie dają mi w takiej sytuacji spokój. Jednak nie tu. Czego nie dotknę, to Pani już jest przy mnie i nad uchem mi rozprawia o zaletach owego produktu. Brrrr... Aż chce się uciec jak najprędzej. Domyślam się, że to nie sprzedawczynie same z siebie sobie wymyśliły, żeby tak wokół klienta nadskakiwać, tylko mają taki nakaz zachowania z góry narzucony przez firmę. Zawsze więc nurtuje mnie w takich sytuacjach pytanie: Czy ja jestem taka dziwna, że mi taka forma obcowania z klientem nie odpowiada, czy tego samego zdania jest większość społeczeństwa, a zarządy firm tego po prostu nie dostrzegają? Sama nie wiem... Wiem natomiast co innego: kosmetyki TBS lubię, jednak z niecierpliwością czekam, aż otworzą sklep internetowy. Byłoby to dla mnie błogosławieństwo...

Koniec mojego paplania, przechodzę do moich zakupów. Oto one:


 Jakiś czas temu słyszałam pogłoski, jakoby The Body Shop miał wycofywać serię Originals, jednak na szczęście, póki co, jest ona wciąż w sklepach i nie zanosi się na jej nagłe zniknięcie. Z tej serii zdecydowałam się na dwa produkty, które urzekły mnie zapachami. Pierwszym z nich jest balsam do ciała o zapachu arbuza (19 zł za 250 ml). Na razie odłożyłam go na bok, gdyż mam już dwa "zaczęte" balsamy z TBSu oraz kilka maseł innych firm, które także wypadałoby zużyć. Jednak nawet jeśli nie będzie on dobrze nawilżał (w co wątpię!) to nie będę żałować jego zakupu ze względu na owy niezwykle apetyczny zapach;) 
Kolejnym produktem, który równie ładnie pachnie jest żel do mycia twarzy o zapachu passiflory (19 zł za 250 ml). Jestem już po jego pierwszy użyciu i na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że zaskoczył mnie tym, że podczas mycia twarzy, żel się nie pieni. Jednak wydaje mi się, że dość dobrze oczyszcza, ale to będę w stanie stwierdzić po dłuższym okresie używania dopiero. 
Do mojego koszyczka wpadły także dwa kremy do rąk z limitowanej, świątecznej edycji (przecenione z 15 na 8 zł), po 30 ml każdy. Dwa warianty zapachowe, które wybrałam to przyprawiona wanilia oraz kandyzowany imbir. Obydwa kremy są dość gęste oraz pięknie pachną (chociaż imbir "piękniej";)). Zobaczymy na dłuższą metę jak będą się sprawować;) 
Jako gratis (za 1 gr), po uzbieraniu 3 pieczątek na karcie, mogłam sobie wybrać któryś z mini produktów z kosza, który sprzedawczyni wyciągnęła zza kasy.  Właściwie to myślałam, że będę mogła sobie za te trzy uzbierane pieczątki wziąć np. jakieś masełko 50 ml, jednak, jak widać, tak nie było. W owym koszu zza kasy nic ciekawego znaleźć nie mogłam (były tam w większości mini żele oraz trochę mini balsamów do ciała, wszystko z jakichś dziwnych serii, zupełnie mi nie znanych), zdecydowałam się więc na miętowy, chłodzący balsam do stóp. Na razie leży odłogiem, gdyż w zimie raczej potrzebuję czegoś rozgrzewającego, niż chłodzącego. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo jestem ciekawa tego cuda, zwłaszcza, że na wizażu ma całkiem dobre opinie...
Oprócz zakupów, których dokonałam w sklepie stacjonarnym TBS, na znanym portalu aukcyjnym (;)) zakupiłam także w bardzo promocyjnej cenie sztyft na wypryski oraz brązowy tusz do rzęs. Obydwa kosmetyki kosztowały mnie koło 30 zł, więc żal było nie skorzystać. O ich działaniu na razie też nic nie powiem, jednak jeśli będą tego warte, być może za jakiś czas, każde z nich doczeka się swojej osobnej notki;)



W tym miesiącu koniec już z zakupami, bo inaczej naprawdę zbankrutuję;)

19 komentarzy:

  1. super zakupy to czekamy na recenzje:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. fajne zakupy - powiedziała miłościczka TBS :)
    Wczoraj była w Sephora, trzy różne panie zapytały czy moga pomóc lol męczące, ale co zrobić taka praca ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ależ kusicie tymi zakupami z TBS:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam robic zakupy w TBS, a szczególnie ich kosmetyki :) Super zakupy!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne zakupy! Jeju czemu u mnie nie ma ich sklepu?!

    OdpowiedzUsuń
  6. fakt o klienta trzeba dbac,ale zbytnie latanie mu kolo glowy tez moze zaszkodzic...
    a co do zakupow swietne!!zazdroszcze tego balsamu arbuzowego:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę się przyjrzeć żelom do mycia twarzy z TBS :)

    OdpowiedzUsuń
  8. och, kocham TBS i takie zdjecia to noz prosto w moje serce, bo sama nie mam dostepu do TBS :(

    OdpowiedzUsuń
  9. ja z tbs obecnie mam zestawik truskawkowy. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. super zakupy :) ja juz 100 lat nie bylam w TBS, bo jakos nigdy mi nie po drodze...

    OdpowiedzUsuń
  11. właśnie szukam jakiegoś żelu do mycia twarzy, więc czekam na recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę tego kupiłaś. ;d
    Czekam na na recenzję. : )
    Co do Pań, które ciągle chodzą koło nas i nadają o zaletach produktu, też nie lubię tego. Też sama nie wiem czemu. :pp

    +Zapraszam do mnie
    the-fashion-and-you.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Widzę, że zakupy udane. ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. nie lubię prześladujących ekspedientek, zaraz czuję się osaczona :P no i oczywiście jak co do czego przyjdzie i człowiek potrzebuje faktycznie pomocy to nie można ich znaleźć ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. mam zarówno arbuzowy balsam jak i passionfruit cleanser. Z żelu do mycia twarzy jestem baaardzo zadowolona, bardzo mi się po nim cera poprawiła. :) Arbuzowy balsam pomimo cudownego zapachu jest dla mnie straszną udręką. Dziwnie się wchłania i pozostawia po sobie takie "kredowe" uczucie na skórze, nienawidzę tego!

    OdpowiedzUsuń
  16. też sama nie lubię jak ktoś mnie atakuje od wejścia czy w czymś pomóc zwykle odpowiadam że dziękuję a jak jestem śledzona dalej to po prostu wychodzę nie lubię jak ktoś nademną wisi:) jak potrzebuje pomocy to poprostu pytam

    z racji ze też stoję czasem po drugiej stronie barykady toteż to pytanie z moich ust pada tylko wtedy gdy widzę że ktoś się kręci dłuższą chwilę po sklepie wyraźnie czegoś szukając w innym przypadku staram się nie zadręczać ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
  17. za to w SP nie wiedzą co to EcoTools i jeszcze wmawiają klientowi, że u nich tego nie ma! może ślepa jestem, ale nie głupia! super zakupy! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. @Obsession: Oooo, w Sephorze to jest koszmar. Też zawsze mnie kilka pań tam zaczepia. W sumie to na początku myślałam, że to wynika z faktu, że nie obserwują siebie nawzajem i nie wiedzą, czy klientowi już pomoc oferowano. Teraz jednak myślę, że mają tam pewnie taki sam system premiowania jaki podobno był/jest w Douglasie, mianowicie każdy zbiera na swoją premię i liczą się im takie rzeczy jak ilość artykułów na paragonie, wartość pragonu itd. Nie wiem ile w tym prawdy, jednak taka opcja jest całkiem realna...

    @Jedwabna.: Fakt, TBS ma bardzo mało sklepów w Polsce, podobnie jak np MAC. Ja mam to szczęście, że codziennie jestem w mieście, gdzie owy sklep jest:)

    @One_LoVe: Truskawka, mniam. Wąhałam w sklepie i świetnie pachnie:)

    @zagubiony omułek: Też mam wrażenie, że gdy pomoc jest potrzebna, to częśc pań cudownie się rozpływa w powietrzu;)

    @white lie: O kurczę, mam nadzieję, że u mnie się to dziać z tym balsamem nie będzie...

    @kosmetoZakupocholiczka: Ja także w pracy nienawidzę zaczepiać klientów. Wprost tego nie znoszę. Tak jak proponowanie produktu dodatkowego...Istan zmora.... Toteż w sumie nigdy tego nie robię;)

    @sauria80: To jest najlepsze jak z uporem Ci wmawiają, że czegoś nie ma, a Ty po chwili to znajdujesz np:) Chociaż ja też tak kilku klientów wkopałam, gdyż np. nie wiedziałam, że coś przyszło w dostawie.. I gdy przychodzili z daną rzeczą do kasy to zawsze takiego buraka miałam na twarzy, że szkoda gadać;)

    OdpowiedzUsuń
  19. fakt ze w TBS nawet jak powiesz nie to lata koło ciebie, panie z innych drogerii odpuszczaja.

    OdpowiedzUsuń