Obserwatorzy

sobota, 5 maja 2012

Essence - Blue Addicted

Nieubłaganie długi weekend dobiega końca... Niestety... W dodatku w tym miesiącu wracam do pracy, a tak strasznie mi się nie chce. No ale cóż.. Chce się wydawać pieniążki, to trzeba je najpierw w jakiś sposób zdobyć;) Tym bardziej, że lista moich chciejstw kosmetycznych jest straaaasznie długa - ale temu to może wkrótce poświęcę oddzielną notkę...

Dziś natomiast pokażę Wam lakier, który jest jednym z niewielu lakierów z serii Essence Colour&Go, które w swoim zbiorze posiadam. Jakoś tak... nie przekonuje mnie ta seria do siebie. Ogólnie nie mam raczej jakichś niemiłych doświadczeń z tymi lakierami, ale ich kolory do mnie średnio przemawiają... Jednak za cenę bodajże 5,49 zł człowiek raz na jakiś czas się skusi. I takim oto sposobem do moich zbiorów trafił Blue Addicted...

 
 

Lakiery serii Colour&Go zamknięte są w 5 ml buteleczkach z nakrętkami w kolorze lakieru. Do mnie właśnie owe kolorowe nakrętki średnio przemawiają, jednak dla osób z większą ilością lakierów jest to świetny sposób na natychmiastowe wybranie chcianego odcienia.
Pędzelek jest normalny - nic nadzwyczajnego. Konsystencja natomiast...No cóż... Mój egzemplarz jest strasznie gęsty i przypomina mi konsystencją jakiś ciągnący się kisiel... Jednak jako, że jest to lakier z mnóstwem drobinek, żadne niedokładności przy malowaniu nie są widoczne. Tak więc w tym wypadku jego konsystencja mi nie przeszkadza.
Blue Addicted to ciemnoniebieski lekko przeźroczysty lakier z mnóstwem malutkich niebieskich drobinek, oraz większych niebieskich i zielonych wielokątów. Na zdjęciu, które Wam prezentuję widzicie dwie warstwy tegoż lakieru nałożone na dwie warstwy Orly - Sapphire Silk. Można go też nakładać na "gołe" paznokcie, ja jednak wolałam od razu dać jakiś lakier pod spód, gdyż  myślałam, że jedna warstwa Blue Addicted mi wystarczy. Jednak tak wcale się nie stało i najlepszy efekt uzyskałam kładąc kolejną warstwę.
Tenże lakier Essence podobno jest bardzo dobrym zamiennikiem dość drogiego lakieru Lippmann-Across The Universe. Tego drugiego co prawda nigdy w rękach nie miałam, jednak patrząc na swatche znalezione w internecie, faktycznie są prawie identyczne.
Wiadomo, takiego typu lakier nie jest dla mnie lakierem "na co dzień".. Dlatego też w tym wypadku mała pojemność essencowej buteleczki bardzo mnie cieszy:)


Miało być dużo zdjęć tego lakieru, a tymczasem jest jedno. Dlaczego? Ano dlatego, że zdjęcia te robiłam u mojego chłopaka i gdy już przygotowałam całe stanowisko do zdjęć, światło dopisywało, a na balkonie przyjemnie wiało, to wtedy oczywiście coś, a raczej ktoś, musiał zburzyć mój plan. W tym wypadku był to pewien facet z mieszczącego się naprzeciwko bloku, który po sprowadzeniu kolegi zaczął się patrzeć co ja takiego ciekawego robię. Jakby nigdy nie widzieli kobiety robiącej zdjęcia swoim paznokciom... No co za ludzie.. Tak mnie to ich gapienie się wkurzało, że postanowiłam przenieść swoje stanowisko, a tam już niestety światło nie było tak dobre....
Chyba nie muszę wspominać, że znoszę wścibskich osób.....;)

41 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie wygląda to połączenie. Miałaś nie lada widownię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze damską widownię bym zrozumiała:P Chociaż kto wie, może Panowie byli właśnie fanami lakierów do paznokci;):D

      Usuń
  2. świetny jest,kiedyś go chciałam ale jakoś nie kupiłam.
    Pewnie będzie trudne zmywanie;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to koniecznie to kochana nadrób, gdyż daje bardzo fajny efekt:)
      A co do zmywania... to pewnie metodą z wacikami i folią aluminiową szłoby szybciej... Ja jednak póki co się męczę normalnymi sposobami i faktycznie jest to ista męczarnia;/

      Usuń
  3. bardzo ładny ciekawe jak się będzie zmywał ;D
    dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszmarnie się go zmywa, jak wszystkie tego typu lakiery;)

      Usuń
  4. Lubię serię c&g własnie ze te fajne brokaty.
    A Blue Addicted świetnie sie komponuje z czernią:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jedynie takie właśnie brokatowe lakiery z tej serii są warte zainteresowania;)

      Usuń
    2. ja również z serii C&G preferuję tylko brokatowe lakiery... pozostałe odpadają z paznokci tego samego dnia.

      Usuń
  5. heh sąsiedzi potrafią popsuć plany ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to w dodatku dość często je psują:P

      Usuń
  6. tez ostatnio mialam ochote na ten lakier, jak chcez zobaczyc jak wygladal u mnie, jest w mojej ostatniej notce, u Ciebie też widać (albo tak swiatło pada) zuzycie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, też widać zużycie... Przy takiej konsystencji i kryciu jakie ma to wcale mnie ono jednak nie dziwi...

      Usuń
  7. oo ja też nie lubię gdy ktoś patrzy co robie !! ładny lakierek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, chyba nikt tego nie lubi;) No ale żeby człowiek nawet we własnym balkonie nie miał prywatności..Do czego to dochodzi;)

      Usuń
  8. Świetny lakier.Taki imprezowy

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ładnie wygląda. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z moich paznokci bardzo szybko schodzą te lakiery

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ten się w miarę trzymał, jednak drugi, który mam w zbiorze to jakaś porażka;/

      Usuń
  11. świetny efekt, być może skuszę się na ten lakier ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za tą cenę polecam. Tym bardziej, że nigdy nie wiadomo czy kiedyś Essence nie wpadnie do głowy, żeby go wycofać;)

      Usuń
  12. Lakier wygląda fenomenalnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Ja bym nawet powiedziała, że bardzo fajny;)

      Usuń
  14. cudo ale ile trzeba sie nameczyc zeby go zmyc ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zwłaszcza gdy ktoś tak jak ja nie używa metody z folią aluminiową..:)

      Usuń
  15. Trzeba było zrobić zdjęcie tym dwóm palantom, wrzucić na bloga i podpisać "buce" ;) Moi sąsiedzi chyba się już przyzwyczaili do cykania na balkonie XD

    A lakier mam i lubię jako jeden z nielicznych z tej serii ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Poluje na ten lakier od jakiegos czasu, ale zawsze jak jestem w naturze akurat go nie ma :(

    OdpowiedzUsuń