Obserwatorzy

czwartek, 24 maja 2012

Golden Rose róż Terracotta nr 07

Dzisiaj przedstawię Wam kosmetyk, który sama wskazałam, że to właśnie go chciałabym najbardziej przetestować. Oczywiście musiał być to któryś z róży, zgodnie z moją nową manią. Róże Terracotta od jakiegoś czasu mnie bardzo ciekawiły, głównie ze względu na ich ciekawą strukturę oraz niezwykłe kolory. Byłam więc bardzo ciekawa, jak tego typu róż sprawdzi się u mnie. I wiecie co? Sprawdził się nad wyraz dobrze i jestem bardzo z niego zadowolona. Ale po kolei....

 

Jak widzicie na zdjęciach róż zamknięty jest w prostym, plastikowym opakowaniu z przeźroczystym wieczkiem. Przyznam się, że na początku wydawało mi się ono liche i mało odporne, jednak jeden upadek na podłogę bez żadnego uszczerbku przeżyło, więc moje pierwsze wrażenie było raczej mylne. Wieczko otwiera się bez problemu - wbrew pozorom to jest dla mnie ogromny plus, gdyż nienawidzę się męczyć z otwarciem opakowania minutami:P Róż jest bezzapachowy. W opakowaniu znajdziemy 4 g produktu.
Odcień Terracotty, który ja posiadam to bardzo jasny róż z mnóstwem drobinek. Drobinki te na szczęście nie są nachalne i nie rozłażą się po całej twarzy... Myślę, że ładnie odbijają światło i w niczym nie przypominają "tandetnego" brokatu... Efekt, który dzięki niemu otrzymałam na policzkach dodawał mojej cerze zdrowego, subtelnego blasku.
Co się zaś tyczy używania owego różu... Jak możecie zauważyć na zdjęciach, całe wieczkoopakowania jest pokryte cienką warstwą drobinek w nim występujących. Niestety w przypadku ciągłego przenoszenia go z miejsca na miejsce jest to nieuniknione. Na szczęście przy nakładaniu go na policzki, nie zauważyłam, żeby się jakoś bardzo osypywał, czy pylił.
Trwałość produktu jest jak dla mnie zadowalająca... Co prawda całego dnia nie wytrzyma, ale tak z 6 godzin w bardzo dobrym stanie się u mnie utrzymuje. Oczywiście, gdy zaczyna schodzić z policzków, to najpierw zanika kolor, a na samym końcu powoli znikają drobinki, które w sobie zawiera....
Cena: 23,90 w sklepiku Golden Rose (klik!)


Podsumowując: polecam. Mi bardzo produkt przypadł do gustu, chociaż wydaje mi się dość drogi. Tym bardziej, że Golden Rose zawsze kojarzyło mi się z troszkę tańszymi kosmetykami. Jednakże uważam, że jest warty swojej ceny i gdy tylko będę mieć troszkę więcej niespożytkowanej gotówki, wówczas zapewne skuszę się na inny egzemplarz z tejże serii:)

26 komentarzy:

  1. Naprawdę ładny odcień i super efekt:) Takie róże lubię, a drobinki w nich obecne mi nie przeszkadzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku owe drobinki też mi nie przeszkadzają, chociaż ogólnie za drobinkowymi różami nie przepadam:)

      Usuń
  2. Kolor świetny na dzień! Taka sympatyczna brzoskwinka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na takie piękne dni jak ostatnimi czasy wręcz idealny:)

      Usuń
  3. taki delikatny, naturalny. :) w sam raz dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładny kolor, choć te drobinki doprowadziłby mnie do szału :D. Nie lubię, nawet małych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tutaj o dziwo właśnie nie przeszkadzają:)

      Usuń
  5. ja na razie mam taki byle jaki róż bo to mój pierwszy tego typu kosmetyk :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Byle jakie" też mogą być całkiem dobre:)

      Usuń
  6. Jestem przyzwyczajona do matowych rózy wiec ten odpada ale na Tobie wygląda slicznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Sympatyczny ale nie wiem czy powinnam kupowac następny róz:D
    Chyba nie ale jak się gdzies natknę to na pewno nie omieszkam zmacać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie dylematy, a najgorsze jest to, że na mojej ogólnej wishliście mam chyba z 7 różnych róży:P Zdecydowanie moje nowe uzależnienie;)

      Usuń
  8. róż to taki kosmetyk od ktorego jestem uzalezniona ;)

    http://madame-chocolate.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja także, niestety dla mojego portfela;)

      Usuń