Obserwatorzy

wtorek, 26 czerwca 2012

La Rosa mineralny podkład w pudrze w odcieniu nr 55 - Almond

Dziś przybywam do Was z recenzją do której napisania nie mogłam się jakoś zabrać.. Wynika to z tego, iże produkt ten mi  się spodobał, chociaż nie spełnił podstawowych obietnic producenta... A jak wiadomo, przeważnie gdy coś nie spełnia obietnic producenta, z automatu dostaje łatkę "bubel"....


O opakowaniu nie mam się co rozpisywać, gdyż jest po prostu standardowe dla tej marki. Nie różni się niczym od opakowania różu czy bronzera, które posiadam.


Podkład bez problemu wydobywa się z  opakowania. Ja osobiście wysypuję trochę na wieczko i dopiero stąd nabieram go na pędzel. Nie osypuje się podczas nakładania.Jego kolor to jasny beż. Zawiera w sobie delikatne drobinki, które jednak w świetle dziennym nie są na szczęście widoczne. Używam już go dość długi czas i nie zauważyłam w opakowaniu jakiegoś znacznego ubytku, toteż wnioskuję, że będzie całkiem wydajny.

tutaj kolor podkładu jest przekłamany -  w rzeczywistości nie widać w nim "żółtości"

Przejdźmy teraz do obietnic producenta... Matuje? Z tym jeszcze w miarę mogę się zgodzić, chociaż nie jest to dla mnie upragniony mat idealny. Kryje? Z tym już się wcale nie zgodzę. Próbowałam go używać na różne sposoby, próbowałam innym pędzlem i efekt wciąż był tak sam... Niestety, dla wielbicielek typowych podkładów, krycie ma mizerne. Jedyne co czyni pod tym względem to lekko, naturalnie wyrównuje koloryt. Jednak o zakryciu wszystkiego, co chcemy ukryć przed otoczeniem, nie ma mowy.
Z wyżej wymienionych przeze mnie powodów podkład ten jest dla mnie bardziej pudrem. Mi się podobają jego właściwości, gdyż jak już wspominałam, bądź nie, nie jestem fanką podkładów i właściwie nie używam ich wcale...

Podkład ten dostępny jest oczywiście w sklepie Futurosa (klik!) w cenie 30 zł. Jeśli któraś z Was byłaby zainteresowana to wciąż jeszcze mam kody na 25% zniżki w tymże sklepie na produkty La Rosa:)



A na koniec jeszcze zdjęcia moich ostatnich łupów ze świetnej limitowanki Catrice "Revoltaire". Oczywiście nie byłoby ich, gdyby mój kochany pan J. nie użyczył mi gotówki na ten "szczytny cel";)


Oczywiście, jak widać skusiłam się na róż. Tego wyboru chyba nie muszę tłumaczyć;) Do mojego koszyka wpadła też szminka, która ma boski kolor i całkiem fajna konsystencję, jak na matową szminkę.
Na szczęście nie kusiło mnie z tej limitowanki nic więcej (no dobra, dwa lakiery jeszcze mnie kusiły, ale się oparłam:P). Jednak jest to jedna z najładniejszych limitowanek, jeśli chodzi o opakowania. Kojarzy mi się z Catrice "Urban Baroque" od której to zaczęła się moja miłość do wszlekich edycji limitowanych;)

16 komentarzy:

  1. róż jest cieniowany? Jeszcze nie widziałam tej limitki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, róż jest cieniowany:) Koniecznie obejrzyj ją z bliska, jak na nią trafisz:)

      Usuń
  2. Jestem bardzo ciekawa jak ta pomadka wygląda na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie się prezentuje, jest bardzo żywa:)

      Usuń
  3. wydaje się dość ciekawy, ale ja dopiero zaczynam swoją przygodę z minerałami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dopiero niedawno zaczęłam przygodę z nimi...

      Usuń
  4. wciąz jeszcze nie używałam produktów La Rosa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niektóre są naprawdę warte uwagi;)

      Usuń
  5. miałam ten sam odcień i na mojej tłustej cerze wyglądał patologicznie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja cera jest mieszana i wyglądał na niej dobrze:) Ale fakt, dla tłustej cery to on się raczej nie nada....

      Usuń
  6. Wygląda dość korzystnie

    OdpowiedzUsuń
  7. A można się jakoś uśmiechnąć po kod 25% zniżki? Byłabym bardzo zainteresowana przetestowaniem podkładu, a jak można taniej, to trzeba korzystać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, jak jesteś chętna to pisz do mnie na maila: farfallebelle@gmail.com :)

      Usuń