Obserwatorzy

piątek, 13 lipca 2012

The Balm - Hot Mama

Eh, popołudniowe zmiany nie sprzyjają mi w pisaniu notek na bloga. Wybaczcie, ale ostatnio miałam same owe zmiany i gdy koło 22 w końcu byłam w domu, nie miałam ochoty ani siły na nic szczególnego. Kończyło się tym, że przeglądnęłam Wasze nowe wpisy i notki na blogach i padałam do łóżka. Mam więc nadzieję, że w tym tygodniu będzie ze mną lepiej ( a być powinno, gdyż w końcu mam ranne zmiany!:))
Jednak przechodząc do sedna... Dziś chcę Wam zaprezentować kolejny, dość popularny, kosmetyk marki The Balm. Jest nim róż/cień do powiek Hot Mama.


Opakowanie jest standardowe dla produktów tejże firmy. Ładny, cieszący oko, dość trwały kartonik. W środku znajdziemy  koło 7 g produktu. Na zdjęciu powyżej dla zainteresowanych widoczny jest także skład.


 Od razu powinnam zaznaczyć, iż kosmetyku tego nie używałam jako cień do powiek, więc nie mam zielonego pojęcia jak w tej roli się sprawuje. U mnie pełnił za każdym razem rolę różu. I tutaj radził sobie całkiem nieźle. Nie miałam żadnych problemów z jego aplikacją... Róż ma specyficzny odcień - jak dla mnie jest to opalizujący łososiowy (no nie wiem jak inaczej opisać ten kolor;)). Przy tym ma bardzo dobrą pigmentację, jednak wydaje mi się, że nie sposób sobie nim zrobić krzywdę. Trwałość jest jak dla mnie zadowalająca - nie wytrzyma co prawda całego dnia od rana do nocy, jednak to 8 godzin u mnie spokojnie się trzyma.
Dla wielu jego sporym minusem może być cena: 51 zł lub/oraz dostępność: drogerie Marionnaud oraz drogeria internetowa i-lovebeauty.

A poniżej możecie zobaczyć jak Hot Mama prezentuje się na mojej ręce oraz moim licu (nałożona w lekko przesadnej ilości;))


Ogólnie mam mieszane odczucia co do Hot Mamy. Podoba mi się bardzo, jednak niekoniecznie na mnie. Mam wrażenie, że takie opalizujące, lekko drobinkowe róże podkreślają wszelkie niedoskonałości mojej cery.... Tak więc... Hot Mama wybiła mi z głowy zakup znanego, podobnego do niej, różu firmy Nars - Orgasm. W sumie... dla mojego portfela to dobra wiadomość:)

A jak Wam, kochane, się podoba Hot Mama?:)

19 komentarzy:

  1. Wygląda całkiem przyjemnie ale nie widzę go na sobie (na szczęście).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz na jakiś czas dla mnie jest ok, ale więcej róży z takim efektem mieć nie chcę:)

      Usuń
  2. Też nie widzę się w tym kolorze. Może jako cień byłby lepszy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jako cień muszę go wypróbować, chociaż niezbyt się widzę w takim odcieniu...

      Usuń
  3. kolor troszkę 'świnkowaty' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywo na szczęście nie ma w sobie nic "świnkowatego":)

      Usuń
  4. Bardzo lubię ten róż i sięgam po niego częściej niż po bliźniaczy kolor - Sleek Rose Gold. Natomiast najczęściej sięgam jednak po matowy Down Boy również z The Balm :)

    W sumie fakt - skoro nie czujesz się w nim, to dla portfela lepiej, bo Orgasm masz z głowy... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Down Boy jest zdecydowanie genialny. Do kompletu ich róży brakuje mi tylko Frat Boya, na którego się czaję:)

      Usuń
  5. Mnie ten złoty połysk nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie kusił na swatchach... A tu na mnie mi się już średnio podoba...

      Usuń
  6. ja też dostrzegam ten efekt opalizowanie, chyba jednak nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To opalizowanie to zdecydowanie nie jest dla każdego, niestety...

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Wychodzi w sumie, że mało komu się on jednak podoba;)

      Usuń
  8. mmm bardzo ładny efekt wogole kuszą mnie te kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. The Balm ma zdecydowanie genialne kosmetyki. Ja szczerze polecam przyjrzenie się tej marce:)

      Usuń
  9. podoba się, bardzo ładnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń