Obserwatorzy

niedziela, 30 grudnia 2012

Moja aktualna pandorowa kolekcja...

Tak jak zapowiedziałam, dziś pokażę Wam jak aktualnie prezentuje się cała moja pandorowa kolekcja... Post ten też na pewno będzie krótszy niż wczorajszy, bo co tu dużo pisać.. Pandorę albo się kocha albo nie, po prostu;)


Na zdjęciu powyżej widzicie stan mojej bransoletki przed świętami. Jak widać, jest o dwa charmsy więcej niż ostatnio. Serce miałam w planach już dłuższy czas, a wisząca lilijka jakoś tak po prostu wpadła mi w oko.


Jako prezent świąteczny od mojego pana J, po "delikatnej sugestii", otrzymałam takie oto kolejne dwa charmsy. Niestety, zapomniałam zrobić zdjęcie mojego aktualnego zapełnienia bransoletki, jednak postaram się to przy okazji nadrobić... Teraz w planach mam trochę korali z elementami złotymi na tą bransoletkę, jednak z tym zakupem prawdopodobnie poczekam na jakąś promocję typu "3 za 2".

Dodatkowo zaczynam nową, zupełnie inną pandorową bransoletkę, do której to kupiłam już element główny, czyli... pięknie zdobioną, ażurkową koronę.


Aktualnie czekam jeszcze aż zza wielkiej wody dotrze do mnie rzemyk do niej i już z niecierpliwością przebieram nogami;)


Eh, oficjalnie jestem już chyba uzależniona od Pandory... Aż się boję co to będzie, gdy pojawi się u nich nowa kolekcja;)

sobota, 29 grudnia 2012

Spory haul kosmetyczny

Znów sporo mnie tu nie było. Jednak w tym czasie w moim życiu zaszło kilka miłych zmian, dzięki którym powinno mnie być tu więcej. Główną zmianą jest to, że rezygnuję z pracy, gdyż chwilowo nie muszę pracować. Wynika to z tego, że dostałam stypendium na uczelni, dzięki któremu mogłam sobie pozwolić na tak duże zakupy kosmetyczne. Zresztą, jak same zobaczycie, nie tylko kosmetyczne. Tak więc dziś post chwalipięcki a wkrótce postaram się z Wami podzielić moimi odczuciami na temat nowych nabytków....


Może na początek, zachowując jakąkolwiek kolejność chronologiczną, pokażę Wam moje zakupy sprzed około miesiąca, które sfotografowałam, a nie miałam kiedy ich tutaj wrzucić..


Właśnie wtedy dorwałam w Douglasie cudo z tuszem do rzęs i błyszczykiem do ust Estee Lauder za jedyne 39 zł. Tuszu jeszcze nie używałam, za to błyszczyk mi bardzo przypadł do gustu - ma świetny odcień i nieźle się trzyma. Dodatkowo, w tym samym Douglasie, kupiłam pomadkę do ust (z serii slim gel lipstick) w odcieniu nr 46. Jestem nią trochę rozczarowana, gdyż testując ją w drogerii byłam przekonana, że to taki mocny róż, jednak przy testach naustnych w domu, wyszło na to, że to po prostu czerwień z różowymi tonami. No cóż... Bywa...
Wykorzystałam również koło miesiąca temu, bon na 35 zł, który dostałam za punkty, na kupno jedynego brakującego w mojej kolekcji różu The Balm, czyli Frat Boy'a. Zakupu w żadnym wypadku nie żałuję, bo jest on genialny! Swoją drogą... Właśnie teraz uświadomiłam sobie, że marka The Balm chyba przeważa w moich zbiorach makijażowych... Jednak w ogóle mnie to nie dziwi;)


Kilka tygodni temu dostałam także od Golden Rose dwa lakiery do testowania.


Oczywiście już je przetestowałam, jednak nie miałam czasu zrobić swatchy, więc ich recenzja powinna się tutaj wkrótce pojawić. Wstępnie Wam powiem, że według mnie Jolly Jewels to jedna z ciekawszych serii lakierowych, która pojawiła się ostatnio na polskim rynku. Gdyby nie to, że ich wysepka znajduje się na drugim końcu miasta i mi tam kompletnie nie po drodze, na pewno przygarnęłabym kilka innych odcieni...


To teraz będą te "świeże" zakupy. Jak wiecie, bądź nie (;)), Sephora oraz Marionnaud mają -30% na całą kolorówkę. Taaaaak, to jest coś, obok czego przejść obojętnie nie potrafiłam.... Oto więc co kupiłam:


W Marionnaud obkupiłam się w dwie firmy. Pierwszą z nich był Guerlain. Tutaj zaszalałam i kupiłam dwie puszki Meteorytów w odcieniach Teint Rose (01) i Teint Beige (02). Do tego skusiłam się również na meteorytowy, matujący puder w kompakcie również w odcieniu Teint Rose (01). Tym oto sposobem mój guerlainowy głód został na dłuższy czas (mam nadzieję;)) zaspokojony.



Drugą firmą, w której kosmetyki się obłowiłam, jest oczywiście The Balm. Nie mogło być inaczej.. Zwłaszcza, gdy po dłuugim czasie i utracie nadziei, zobaczyłam w mojej perfumerii paletkę Nude'tude. Musiała być moja, a ze zniżką -30% wyszła mnie mało, bo tylko 63 zł (cena regularna 89 zł). Nie mogłam się oprzeć po prostu.
Nie oparłam się również urokowi paletki Balm Jovi, która również zawiera świetne cienie, z boskimi nazwami oraz dwie szminki, róż i rozświetlacz. Ta paletka w promocji wychodzi trochę drożej, bo koło 100 zł (normalnie około 140). Do tego dobrałam jeszcze kolejny błyszczyk tejże firmy, w którym oprócz koloru urzekła mnie nazwa, Material Girl. Nic dodać nic ująć;)


Sephora natomiast  skusiła mnie dwukrotnie, po raz pierwszy przed świętami, a po raz drugi, po świętach, rabatem na kolorówkę.


Przed świętami Sephora wykazała się w moim wypadku bardzo dobrym wyczuciem czasu, gdyż wysłała mi smsa z informacją o zniżce -20% na wszystkie zapachy, dokładnie w momencie, gdy przeczytałam, że stypendium zostało wypłacone i lada moment będzie na moim koncie. Tak więc uznałam to za znak i czym prędzej pognałam po perfumy Lady Gaga - Fame. Ich zapach mnie już jakiś czas temu zaciekawił, a że owa zniżka się przytrafiła, to postanowiłam się w końcu skusić.
Korzystając natomiast z aktualnej promocji na kosmetyki makijażowe, kupiłam róż Benefitu - Hervanę. ten kosmetyk kusił mnie od dnia premiery, jednak z racji jego ceny (145 zł), zawsze było coś, na co chętniej wydałam pieniądze. Teraz jednak się  skusiłam i mam nadzieję, że nie pożałuję....



Notka się zrobiła strasznie długa, więc już kończę na dzisiaj. Właściwie to pokazałam Wam wszystko z kosmetyków, co kupiłam w ostatnim czasie. Lecą jeszcze do mnie trzy lakiery OPI (w tym jeden z serii Mariah Carey), jednak je zaprezentuję Wam gdy już będę mieć je w domu.
Jutro natomiast pokażę Wam moją aktualną Pandorową kolekcję, która się znacznie ostatnio rozrosła...


Na koniec chciałabym jeszcze podziękować Wam wszystkim, za to że wciąż ze mną jesteście, nawet pomimo mojej długiej nieobecności i sporych przerw. Dziękuję Wam i już szykuję dla Was wszystkich jakąś niespodziankę:)